Era marchewki i miodu (dzień 43)

Niestety ciągle sprzątam i będę sprzątać jeszcze ponad tydzień. To oczywiście skutkuje bardzo dziwną dietą. Pesto i granola się skończyły i nastała era marchewek z miodem… :)

Podejrzewam, że w tym miesiącu nie schudnę z powodu tych generalnych porządków. Liczę, że przynajmniej utrzymam wagę, bo powrocie jestem kilogram na plusie. (więcej…)

Wiem, że śniadanie to podstawa, ale …(dzień 39)

Rano jest zawsze pełno roboty. Na śniadanie mam czas dopiero koło 9:00. No więc szykuję sobie śniadanie, siadam, żeby je szybko zjeść, i co się wtedy okazuje? To już najwyższy czas na drugie śniadanie moich córek i tak się składa, że młodsza z nich może się zadowolić tym co właśnie przygotowałam… No więc zjadłyśmy razem na pół :-) . Za to na obiad trafił mi się bardzo duży kawałek omleta z tzw. resztek po córkach :) .

Dziś znów sprzątałam. Ale krócej, bo nie piłam kawy. Jeśli chodzi o jedzenie to było nie najgorzej. (więcej…)

Jasne i ciemne strony porządków (dzień 38)

Porządki nie należą do moich ulubionych zajęć. W ciągu dnia ciężko było mi coś zrobić. Szkoda, że trochę zagapiłam się z obiadem, bo zjadłam zdecydowanie za dużo rodzynek i migdałów przygotowując omlet. Za sprzątanie zabrałam się po 21:00, i żeby wytrzymać do 1:00 w nocy musiałam wypić kawę… Uwielbiam kawę i chętnie korzystam z takich sytuacji, w których mogę sobie wytłumaczyć, że jest niezbędna :D . (więcej…)

Umiem nie podjadać! (dzień 36)

O 10:00 byliśmy z dziewczynkami u lekarza, a potem pojechaliśmy do moich dziadków. Bycie w gościach mi służy, bo nie podjadam. Fakt – nie było kiedy, ale tak czy owak mam dowód, że potrafię! Niestety w ciągu dnia tyle się działo, że nie miałam głowy jeść, co odbiło się na kolacji. (więcej…)

Pobyt nad Wisłą (dzień 35)

Dziś znów byliśmy nad Wisłą. Wydawało mi się, że jeżeli zjem łososia o 11:00 to jakoś bardziej się najem i starczy mi na długo. Niestety o 12:30 już byłam głodna. W okresie karmienia mój organizm ciągle mnie zaskakuje… Wydaje mi się, że powinnam być najedzona, a nie jestem… Spodziewam się, że będę głodna, a jestem syta… Ale przynajmniej już nie mam ochoty na sękacza :) . Czyżbym zjadała wystarczającą liczbę jajek tygodniowo?

(więcej…)